Federacja Rosyjska nie przejęła się orzeczeniem Międzynarodowego Trybunału Prawa Morza, który 25 maja br. nakazał jej uwolnienie 24 ukraińskich marynarzy oraz zwrócenie Ukrainie trzech okrętów, które zostały zajęte przez Rosjan w listopadzie ub.r. w pobliżu Krymu.

Przypomnijmy: pod koniec listopada ub.r. Rosjanie staranowali i ostrzelali trzy jednostki Marynarki Wojennej Ukrainy. Były to holownik oraz dwa małe kutry rakietowe. Jednostki płynęło z Odessy do Mariupola. Żeby się do niego dostać ukraińscy marynarze musieli najpierw opłynąć kontrolowany przez Rosję Półwysep Krymski, a następnie przejść przez Cieśninę Karczeńską, żeby przez Morze Azowskie dopłynąć do celu.

Od 2014 r. – czyli zajęcia Krymu ora wybuchu konfliktu zbrojnego na wschodzie Ukrainy – Rosja w pełni kontroluje wejście na Morze Azowskie, które zresztą od tej pory uważa za swój wewnętrzny akwen. Wyraźnym znakiem takiego stanowiska była budowa Mostu Krymskiego. Konstrukcja o długości 4,5 km wiedzie właśnie przez Cieśninę Karczeńską i łączy Półwysep Krymski z Rosją.

Do listopada ub.r. nie dochodziło jednak do poważniejszych incydentów na morzu, a Ukraińcy regularnie żeglowali na trasie Odessa-Mariupol. Aż do listopada ub.r. Wówczas to w Cieśninie Karczeńskiej do trzech ukraińskich jednostek zbliżyły się rosyjskie okręty.

Już następnego dnia ukraiński portal internetowy cenzor.net opublikował podsłuchaną rozmowę radiową pomiędzy dowództwem straży wybrzeża Rosji a załogami okrętów, które brały udział w akcji wymierzonej w ukraińskie jednostki. Na nagraniu słychać jak jeden z oficerów Służby Pogranicznej rosyjskiej FSB mówi: „jeb…ć ich tak, to znaczy taranem, żeby uszkodzić im wszystko”.

Переговоры командования РФ с экипажами кораблей ФСБ

⚡ Протаранить украинские корабли на подходах к Керченскому проливу было заданием, поставленым экпажам российских кораблей высшим руководством страны.Внимание! Ненормативная лексика!

Gepostet von Цензор.НЕТ am Montag, 26. November 2018

Ukraińskie jednostki po staranowaniu, w wyniku którego zostały one poważnie uszkodzone, zostały zajęte przez żołnierzy specnazu (według części mediów najprawdopodobniej byli to żołnierze z jednostki Alfa – to specjalna morska jednostka podporządkowana służbie specjalnej FSB). Dowództwo Marynarki Wojennej Ukrainy poinformowało wówczas, że sześciu marynarzy zostało rannych, a Rosjanie w sumie uwięzili ich 24.

FSB od początku utrzymywała, że do całego zdarzenia doszło na rosyjskich wodach terytorialnych. Moskwa zarzucała Ukrainie, że jej marynarka naruszyła granice Federacji Rosyjskiej i nie poinformowała wcześniej o planowanym przejściu jednostek marynarki wojennej przez Cieśninę Karczeńską. Nie jest to jednak prawda: do agresji doszło na wodach międzynarodowych, a strona ukraińska twierdzi, że z wyprzedzeniem przekazała stosowną informację do kapitanatu portu w Kerczu.

Uwięzieni marynarze do dzisiaj są przetrzymywani przez Federację Rosyjską, choć Ukraińcy od miesięcy różnymi sposobami zabiegają o ich uwolnienie i przetransportowanie na teren Ukrainy. O zwolnienie marynarzy do władz Kremla jeszcze w b.r. bezskutecznie apelowali prezydent Francji Emmanuel Macron orz kanclerz Niemiec Angela Merkel. Rosjanie jednak nie ulegli, a rzeczniczka rosyjskiego resortu spraw zagranicznych odpowiedziała oskarżeniem, że Zachód stosuje podwójne standardy, ponieważ władze w Kijowie przetrzymują aresztowanych obywateli Rosji, łamiąc tym samym prawa człowieka.

W końcu sprawa trafiła pod arbitraż międzynarodowy. Zajął się nią Międzynarodowy Trybunał Praw Morza, który po rozpoznaniu wniosku strony Ukraińskiej przychylił się do stanowiska Kijowa i nakazał Rosji „natychmiastowe” uwolnienie 24 więzionych marynarzy oraz zwrot przejętych okrętów marynarki wojennej. Rosja jednak od samego początku bojkotowała posiedzenia Trybunału w tej sprawie, a nawet więcej – wytoczyła ukraińskim marynarzom proces, w którym zarzuca im nielegalne przekroczenie granicy morskiej. Grozi za to sześć lat więzienia. Warto przy tym podkreślić, że sędzia Międzynarodowego Trybunału Praw Morza Jin-Hyuan Paik, który w 26 maja br. wydał orzeczenie w tej sprawie, nie przychylił się do żądania Kijowa, by Rosjanie przerwali proces przeciwko ukraińskim marynarzom.

Co więcej, na początku lipca br. media podały, że uwolnienie ukraińskich marynarzy było warunkiem, który Moskwa miała spełnić w zamian za przywrócenie jej prawa głosu w Zgromadzeniu Parlamentarnym Rady Europy (PACE). Miało tego dotyczyć tajne porozumienie, zawarte pomiędzy Rosją, Niemcami, Francją oraz Ukrainą. Orzeczenie Trybunału stanowiło, że Rosjanie mieli zwolnić marynarzy najpóźniej do 25 czerwca br. Tak się jednak złożyło, że głosowanie w sprawie powrotu rosyjskiej delegacji do PACE miało miejsce w nocy z 24 na 25 czerwca. Kiedy po zakończeniu głosowania Kreml był pewny, że wraca do PACE, 25 czerwca rano rosyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych przesłało notę dyplomatyczną do Kijowa oraz Hamburga. Napisano w niej, że uwolni marynarzy, ale pod warunkiem, że ci po powrocie do domu staną przed ukraińskim sądem. Kijów jednak odrzucił to roszczenie.

Od orzeczenia Międzynarodowego Trybunału Prawa Morza minęło już kilka tygodni, a Moskwa nadal się do niego nie zastosowała. Nie zwolniła ukraińskich marynarzy także pomimo przywrócenia jej delegacji do Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy. Tym samym Federacja Rosyjska po raz kolejny w ostatnich latach ignoruje prawo międzynarodowe i poprzez łamanie jego przepisów realizuje swoje interesy. Kryzys, który w ub.r. rozpoczął się w Cieśninie Karczeńskiej, od początku uznawany był przez ekspertów za element eskalacji rosyjsko-ukraińskiego konfliktu trwającego od 2014 r. Ostatnie wydarzenia pokazują jednak, że Rosjanie potrafią także grać wątkiem ukraińskim na forum Europy, żeby wbrew opinii instytucji międzynarodowych realizować cele swojej polityki międzynarodowej.

Źródło: Info Naval.